Aby w ogóle mówić o komunikacji potrzebny jest ktoś kto mówi i ktoś kto słucha.
1. Czy potrafimy słuchać?
2. Czy potrafimy mówić?
3. Czy potrafimy rozmawiać?
Może te pytania wydają się retoryczne, ale wcale takie nie są. Oczywiście, że potrafimy do siebie mówić, ale czy tak naprawdę wiemy, co chcemy powiedzieć? Oczywiście, że słuchamy, ale czy słyszymy?
Stephen R. Covey mówi o zasadzie (nawyk piąty): „Staraj się najpierw zrozumieć, potem być zrozumiany”. Co to dla nas znaczy? Chodzi o to, żebyśmy nauczyli się słuchać tak, aby usłyszeć to, co nasz rozmówca chce nam przekazać. Niestety w codziennym życiu nie wychodzi nam to najlepiej. Dlaczego? Ponieważ, często nie słuchamy, nie słyszymy tego co do nas mówią dzieci, bliscy. Nie czekając na koniec wypowiedzi od razu formujemy odpowiedź, radzimy, podpowiadamy, wiemy lepiej…. Kiedy Covey mówi: staraj się najpierw zrozumieć, zachęca nas do tego, abyśmy porzucili nasze paradygmaty, schematy myślowe, przekonania i postarali się stanąć w „butach” rozmówcy, poczuć to, co on czuje, wyobrazić sobie siebie w jego roli.
To nie jest łatwe. Jest to możliwe. Kiedy dochodzi do takiej sytuacji, mówimy o niej, że jest to rozmowa empatyczna. Polega ona na tym, że angażujemy w nią nie tylko słuch, ale również oczy, którymi obserwujemy co się dzieje z naszym rozmówcą i serce, które odbiera jego emocje. Słuchanie empatyczne, to słuchanie z intencją zrozumienia.
Aby można było prowadzić empatyczną rozmowę, trzeba darzyć się zaufaniem. Zbuntowany nastolatek, czy urażony mąż, czy żona nie będą chcieli z nami szczerze i otwarcie porozmawiać jeżeli nie będzie między nami zaufania, kiedy nasze Bankowe Konto Emocji, o którym pisze Covey będzie puste (czytaj też: „Święta tuż tuż”).
Dlatego jednym z ważniejszych warunków, do tego, aby nasza rozmowa była szczera i pełna potrzebne jest zaufanie oparte na szacunku.
Pamiętajmy, że każdy pragnie być zauważonym, rozumianym, akceptowanym, cenionym i docenionym.
CDN

